Odcinek 2: Zima lubi dzieci =)

Lubomir i Kudłacze - 22.11.2008

 

Tym razem wzięliśmy na tapetę Beskid Makowski. Padło na Lubomir (904 m n.p.m.). Mimo marniutkiej wysokości, jest to najwyższy szczyt Beskidu Makowskiego, zaliczany do Korony Gór Polski! /Kolejna lekturka obowiązkowa, tym razem z serii wydawniczej „Beskid Makowski”=)/. Jak przystało na koniec listopada, w górach było już sporo śniegu. Droga na szczyt minęła nam bardzo szybko, taki spacerek – w sam raz na dotlenienie szarych komórek, lub przy ich braku – przewietrzenie np. uszu=). Na szczycie czeka niewtajemniczonych turystów surprise – maleńkie obserwatorium astronomiczne im. T. Banachiewicza i tuż obok pozostałości dawnego obserwatorium, spalonego przez Niemców latem 1944 r.
Ponieważ było pięknie, biało i śnieżnie postanowiliśmy przedłużyć trasę i poszliśmy do oddalonego o jakąś godzinkę drogi schroniska na Kudłaczach. Jak ono wygląda wewnątrz – nie wiem, gdyż nie pofatygowaliśmy się do środka. To była przechadzka w stylu Forresta Gumpa – do celu, a potem come back. Czyli tak jak lubię najbardziej =).
Na koniec mała refleksja. Można się zastanawiać, co takiego oferują nam Beskidy? Wysokości są marniutkie, adrenalina zerowa, zmęczyć za bardzo się nie da =). Przyznaję, że myślałam tak bardzo długo i zawsze z rezerwą odnosiłam się do pomysłów wypadu w te góry. Chodziłam więc dużo po Tatrach, szczególnie chętnie wysokich, a o Beskidach myślałam: "na emeryturze" =) /sic!/. A jednak - są to góry niezwykłe. Idąc w Beskidy nie musimy usilnie koncentrować się na osiągnięciu zamierzonego celu, możemy tworzyć plan swojej wędrówki "na bieżąco". Przedłużyć ją, jeśli tylko pozwala nam na to czas i ochota, lub zadowolić się zdobytym właśnie szczytem. Idąc w Beskidy możemy skoncentrować się na widokach, detalach krajobrazu lub nawet na rozmowie z przyjacielem. Wniosek jest krótki: polecam wspinaczkowy mix - czasem Tatry, od czasu do czasu Beskidy, a jak się uda to i Himalaje=) A co!
(fot.K)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz