Odcinek 5: Dzieci lubią zimę!!! =)

Leskowiec - 16.02.2009 =)

W czwartek padał śnieg. W piątek padał śnieg. W sobotę także padał śnieg. W niedzielę - co za zaskoczenie! - także. A że nie można pozostawać obojętnym wobec takiej ilości białego puchu, no więc wpadliśmy na pomysł jakiejś małej i skromnej wyprawy w góry. Mała i skromna wyprawa w góry oznacza ni mniej, ni więcej - Leskowiec. Pisać o Leskowcu (922 m n.p.m.), mieszkając w Beskidzie Małym, to trochę tak, jak pisać o Wawelu, będąc obywatelem miasta Kraków. Niby wszystko jasne, niby znamy każdy jego centymetr na pamięć, niby można by opowiadać o nim godzinami, ale w gruncie rzeczy... nie wiadomo, co powiedzieć ;). Że piękny - to jasne, że niezbyt wysoki - żadne odkrycie, że widoki ze szczytu są urocze - standard, że herbata w schronisku smakuje jak nigdzie indziej - no cóż, że to jeden z moich ukochanych punktów wypadowych - never mind =).Najkrótsza charakterystyka tego szczytu, jaka przyszła mi do głowy brzmi: to szczyt, który się nigdy nie znudzi=).
Pod grubą /naprawdę!/ śnieżną pierzynką Leskowiec prezentuje się fantastycznie. Jak łatwo się domyślić, śnieg był jeszcze świeżutki, niezadeptany, nienaruszony, cieplutki i pachnący - przesadziłam ;P. Wybraliśmy czarny szlak - najkrótszy i najbardziej stromy /z naciskiem na "najkrótszy" ;)/. Wbrew oczekiwaniom, nie tylko my mamy postrzelone pomysły i szlak był już nieco przetarty. Szło się więc komfortowo i w godzinę byliśmy już przy schronisku=). Schronisko na Leskowcu jest jednym z najbardziej klimatycznych miejsc w górach =). Ma swój nieodparty urok, szczególnie poza sezonem. Z licznych odwiedzin tego miejsca, zostało mi wspomnienie sprzedającej tam Pani /czy nadal tam pracuje - nie wiem/. Była to bowiem najbardziej nieprzejednana osoba w kwestii sprzedaży alkoholu wszystkim, którzy - w jej mniemaniu - ukończonego 18 roku życia mieć nie mogli. Kto zapomniał dowodu, ten o zimnym piwku na szczycie mógł sobie, co najwyżej, pomarzyć. I nie pomogło ani błagalne spojrzenie, ani szczere zapewnienia, ani stosowany umiejętnie urok osobisty, ani pozowanie na "śmierć z pragnienia" =). W każdym razie - obowiązkowo polecam wypić tam choć herbatkę! =) Po nawiedzeniu schroniska poszliśmy na szczyt (to jakieś 10 min). Było biało, biało i biało=). Oślepiająco, rażąco, i poruszająco pięknie. Nawet słońce wyciągnęło z zanadrza kilka swoich promyczków, muskając nimi nieruchomy i cichy krajobraz =). Bardzo chcieliśmy kontynuować wycieczkę na Łamaną Skałę, ale niestety tej trasy nikt nie przetarł, a na brodzenie w śniegu po pas przez kolejnych kilka godzin nie mieliśmy czasu /i ochoty ;)/. Zamiast tego postanowiliśmy dotrzeć do tamtejszej kaplicy, co okazało się decyzją dosyć zgubną w skutkach. Brodzenie w śniegu po pas i tak nas nie ominęło, ale za to było naprawdę dużo śmiechu=). Co więcej gdy już dopełzliśmy na miejsce, okazało się, że z drugiej strony była udeptana ścieżka. No cóż...

Na koniec muszę wspomnieć
o moim epokowym odkryciu - ŚNIEGOTERAPII. Doprawdy, nic tak człowieka nie stawia na nogi, jak kilka minut spędzonych w śnieżnej zaspie. Świeżutki śnieg wykazuje działanie odprężające, relaksujące, chłodzące i wyciszające. Do wyboru mamy trzy zestawy kosmetyczne: "Stojąc w śniegu" - zestaw kojący; "Leżąc w zaspie" - zestaw relaksujący; Bitwa na śnieżki! =) - zestaw energetyzujący; Wszystkie sprawdziłam osobiście i polecam!

"Kiedy jesteś dzieckiem i nawet śnieg pachnie, i wszystkie wiatry
są dla ciebie, śpiewaj."
/Jacek Podsiadło/

5 komentarzy:

  1. No proszę, relacja jak się patrzy, nawet z zacięciem dziennikarsko - turystycznym :)
    Po oglądnięciu tych zdjęć dorzucę jeszcze jedno [oprócz Królewna Śnieżka]: Królewna Śmieszka :D
    Pozdrawiam,
    B.

    OdpowiedzUsuń
  2. dopiszę sobie do listy komplementów =P

    OdpowiedzUsuń
  3. "Królowa Śniegu" w zasadzie też by mogła być, choć przy niej jesteś gejzerem i wulkanem :)

    To może "Królowa w śniegu" - tak może być.
    A jak możesz jakieś fotki podesłać - byłbym dźwięczny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no nie wiem, nie wiem... muszę się zastanowić =P

    OdpowiedzUsuń
  5. Korekta do zestawu relaksującego:
    "bezpośredni"?
    A ubranie nie pośredniczy między ciałem a śniegiem? :D

    OdpowiedzUsuń