Odcinek 7: Po prostu, nie mogłam się oprzeć.

Po raz ostatni [w tym tygodniu]:Leskowiec - 22.02.2009.


Ze szczęścia, że mam jeszcze ferie; z nostalgii, że jednak zbliżają się ku końcowi; by stłumić myśl o powrocie do nauki =P, z nadmiaru energii, w przypływie wisielczego humoru i wreszcie z wielkiej radości na widok błękitnego, lazurowego nieba i promiennego słońca, podeptałam dziś po raz trzeci /tym razem z mamą, tatą i Kubą/ na Leskowiec. W końcu - on się nigdy nie nudzi! Trzecia tura - trzeci szlak. Dziś wybraliśmy się /cóż za romantyzm!/ Szlakiem Białych Serc. 
Wyszliśmy dość późno, po pysznym niedzielnym obiadku - około 14.30. Po króciutkim podejściu czarnym szlakiem, zmieniliśmy traskę na "białe serducha". I była to najlepsza decyzja dnia dzisiejszego! Szlak jest bardzo, bardzo łagodny. Ot, taki spacerek. Nie da się zmęczyć, za to.. można się naprawdę zachwycić! Po pierwsze, po drodze czeky nas fantastyczne widoki, po drugie szlak nie jest bardzo uczęszczany i cała przyroda pozostała w swoim nienaruszonym, dziewiczo czystym, zniewalająco pięknym stanie=) /a może po prostu na tym szlaku, wszyscy poruszają się najdelikatniej jak mogą, żeby niczego nie naruszyć =)?/.


Zawsze się zastanawiam, czy istnieje coś bardziej uroczego niż drzewa oprószone śniegiem? Każda gałązka - z mistrzowską precyzją, benedyktyńską dokładnością i artystyczną pasją - otulona białą pelerynką! Jeśli dodamy jeszcze słońce, które przebija miedzy nimi i błękit nieba, to pozostaje tylko zatrzymać się, milczeć i podziwiać Twórcę=). W całym śnieżnym śpiworku, jakim szczelnie owinął się Leskowiec - nie ma dwóch takich samych śnieżynek. Układ każdej z nich jest nieco inny, każda jest niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju. Każda jest doskonała. Ile takich śnieżynek mieści się w jednej śnieżce, ile musiało ich powstać, by pokryć góry? Ile razy w życiu zauważamy, jak zdumiewającym Cudem, jest otaczający nas świat=). Dziś pomyślałam, że my - ludzie - jesteśmy najszczęśliwsi w całej kosmicznej galaktyce=). Na szczycie, gdzie było niestety bardzo zimno, czekały nas jak zawsze /dziś w wersji High Definition/ śliczne widoki. Nawet Królowa, łaskawie, pokazała swoje wyniosłe, niedostępne i urzekające oblicze=). Było tak spokojnie, tak nieskalanie biało, tak poruszająco czysto i wzruszająco pięknie - to Ziemia miała dziś swój "return to innocence". Swój powrót do dziecięcej niewinności.


"Tu na szczycie wszystko jest pogodnym pokojem.
Powiewa lekki wietrzyk,
bezwonny, przejrzysty i jasny.
Tuli nas milczący śnieg i trzyma w swych objęciach,
a my wpatrujemy się w horyzont,
ach, jak bezkreśnie roztaczający się przed naszymi oczyma.
Nad całością wzeszło już słońce, które trwa
i wciąż jeszcze zalewa nasze włosy".

/Vicente Aleixandre/

4 komentarze:

  1. To już jakaś dewiacja z tym Leskowcem :) Obawiam się, że może po takiej inwazji zmienić nazwę...
    Czy białe serca są romantyczne? Raczej w naszej KULTURZE czerwone :P
    Pozdrowienia z podziwem
    B.

    P.S.
    Zdjęcia całkiem, całkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak widać kiepsko znam się na naszej KULTURZE =). a zdjęcia.. no cóż, w rzeczywistości - nawet jak na mój mini-apracik są dużo ładniejsze. Niestety na blog wrzucam je już po kompresji i tracą dużo na jakości =/
    a podziw zupełnie niepotrzebny (czegokolwiek by dotyczył). =)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy ja mogę wyróżniać jedne zdjęcia, dyskryminując inne?
    Za to pierwsze z serduszkiem lubię Cię jeszcze bardziej :)
    Mam nadzieję, że wybierzesz się tam i ze mną. Po raz któryś któryś któryś tam :P

    OdpowiedzUsuń
  4. wybiorę się tam i z Tobą, niby po raz któryś któryś tam, ale trochę tak jakby po raz pierwszy - bo z Tobą jeszcze nie byłam xD.

    OdpowiedzUsuń