Odcinek 11: Roztargniona Wiosna.

16.04.2009 - Skrzyczne - Małe Skrzyczne - Malinowska Skała - Malinów - Przełęcz Salmopolska

W końcu wiosna zawitała i w Beskidy. I to na całego. Jak przystało na roztargnioną kobietę - narobiła zamieszania: roztopiła śnieg (ale nie do końca), zazieleniła drzewa (jeszcze nie w pełni), tu i ówdzie rzuciła strumień wody (niestety na szlakach też), przy tym wszystkim uruchomiła pełne słońce i lekki powiew wiatru. Podarowała nam wiosenny mix. I trudno o piękniejszy prezent=). O dzisiejszej wyprawie powiedziałabym: "wycieczka idealna". Świetna trasa, nieskazitelna pogoda, ciepło, jasno i przytulnie. I śnieg od czasu do czasu=). Miał być rajd.. i był, choć nie do końca zrealizowany. Było po prostu zbyt pięknie i hedonistycznie, żeby pędzić=).

Skrzyczne (1257 m n.p.m.) to najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego. Należy do szacownej Korony Gór Polski=). Wyruszyliśmy ze Szczyrku. Niestety mieliśmy pewien problem z odnalezieniem miejsca, w którym zaczyna się zielony szlak, dlatego początkowy odcinek drogi przeszliśmy na przełaj /urozmaicenie/. Jednak wkrótce odnaleźliśmy zielone oznaczenia. Przez około 1/2 trasy droga prowadzi przez las. Bardzo fajną, przyjemną, i nawet miejscami stromą ścieżką. Po jakimś czasie spotyka się ze szlakiem czerwonym. Stamtąd drogowskaz pokazuje 1 h 40 min na Skrzyczne, /przesadzone =)/. Po odcinku "leśnym" doszliśmy do trasy narciarskiej i zaczęły roztaczać się przed nami pierwsze panoramy. Potem znów przez las i znów przecięliśmy stok. Na ostatnim odcinku możemy wędrować szlakiem, lub udać się wzdłuż /nieczynnego obecnie/ wyciągu narciarskiego. Opcja "b" wydała nam się krótsza, wiec ostatni, stromy fragment drogi na szczyt pokonaliśmy idąc po śniegu - na szczęście dosyć twardym i udeptanym. Na szczycie Skrzycznego znajdują się: Radiowo - Telewizyjny Ośrodek Nadawczy /z charakterystyczną wieżą/, górna stacja kolejki linowej i schronisko z niewielkim drewnianym podestem, na którym możemy postawić swój leżak i tak zakończyć wszelkie górskie wędrówki. /Cena wynajmu leżaka - 5 zł za dzień=)/. Mimo iż propozycja wydawała mi się niezwykle kusząca =P, poszliśmy dalej. Bądź co bądź, opalanie czynne jest znacznie przyjemniejsze=). Ze szczytu roztaczały się piękne widoki na Beskidy.


Kolejnym punktem wędrówki była Malinowska Skała (1152 m n.p.m). Ze Skrzycznego prowadzi na nią zielony szlak (1 h 15 min). Po drodze zaliczyliśmy jeszcze Małe Skrzyczne (1211 m n.p.m.) oraz Kopę Skrzyczeńską (1189 m n.p.m). Droga jest dosyć urozmaicona. Wiedzie przez las, by po chwili wyprowadzić nas na otwartą przestrzeń. Malownicze widoki roztaczają się właściwie cały czas. Moglibyśmy więc bez końca cieszyć oczy, jednak od czasu do czasu, trzeba było spoglądać raczej w dół, wybierając najpłytsze obszary zalegającego wciąż /mokrego/ śniegu=). Przed szczytem Malinowskiej czeka niespodzianka. Fantastyczne skałki. Można na nie wejść i poczuć się jak Król Lew =), /kto oglądał, ten zrozumie =)/.Na szczycie Malinowskiej pożegnaliśmy się z zielonym szlakiem - prowadzi dalej na Baranią Górę /ale zrealizujemy kiedyś tę opcję =)/ i udaliśmy się czerwonym na Przełęcz Salmopolską (934 m n.p.m.) / Nazywaną inaczej Białym Krzyżem/. Początkowo droga wiodła przez las, później stokiem góry. Był to najciekawszy pod względem akustycznym odcinek trasy, gdyż cały czas słychać było odgłos płynącego pod śniegiem strumienia, ale... nie było go widać. Do czasu naturalnie, gdy wypłynął na powierzchnię na środku szlaku tworząc wszędobylskie błotko=).Nim doszliśmy do Przełęczy, wdrapaliśmy się jeszcze na Malinów (1117 m n.p.m.). Tuż przed jego szczytem odbiliśmy w lewo, by zobaczyć znajdującą się tam jaskinię /niestety bez dogłębnej penetracji jej wnętrza/. Podejście na Malinów jest krótkie i strome, ale było bezśnieżne. Na szczycie znów czekały nas piękne widoki. Stamtąd w godzinę zeszliśmy do Białego Krzyża, gdzie znajduje się przystanek PKS. /Ewentualnie można przedłużyć trasę i w około 4 h dojść do Klimczoka, którą to ideę również kiedyś zrealizujemy=)/. Możemy mówić o sporym szczęściu, gdyż komunikację autobusową przywrócono na przełęczy.. 12. 04 =). Dzięki temu do Szczyrku wróciliśmy niebieskim autobusikiem PKS, mając za towarzysza sympatycznego pasażera na gapę. Niestety pomimo naszych prób, by wskazać mu drogę ucieczki ze szklanego więzienia - zginął śmiercią tragiczną, zabity przez jakiegoś pana /"bo z takimi [trzmielami] to się nie ma co patyczkować "=). I bądź tu człowieku humanitarny =D.


Beskid Śląski posiada swój nieodparty i niepowtarzalny urok. Naprawdę trudno się w nim nie zakochać=). I nawet Wiosna - Bałaganiara nie jest w stanie zmienić tego faktu. Wręcz przeciwnie. Jej klimatyczny miszmasz doskonale urozmaicił nam wycieczkę. Parafrazując piosenkę Bajora: "Ona trwała nie długo, nie krótko, dla wycieczki najlepszy to czas, niosła tyle radości co smutku i wszystkiego w niej było w sam raz. (...). Trochę chmur, trochę słońca, coś z początku, coś z końca. Trochę pieprzu ciut mięty, część dróg prostych, część krętych.Ciut poezji, ciut prozy, trochę plew, trochę ziarna.. taka trasa, taka trasa w sam raz.. idealna!"


9 komentarzy:

  1. No ładnie i nawet na zdjęciach są ludzie :D a opis prawie jak powieść - jest w końcu co czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak to w końcu??? =P a ludziów umieściłam specjalnie, bo znowu by było, że przebalowałam całą wyprawę w jakimś barze pod szlakiem =)

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak by było, choć na tych zdjęciach widać jakieś dziecię w różu, a Autorki ani śladu... :D
    Mimo tego nie narzekam - przynajmniej coś się dzieje na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no właśnie.. nie narzekaj =P

    OdpowiedzUsuń
  5. No przecież napisałem, że nie narzekam, to dlaczego piszesz, że narzekam, skoro sam twierdzę, że nie narzekam, a Ty usiłujesz mi mimo nienarzekania owo narzekanie przypisać? Hę?! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. bo ja Ci mówiąc po gomborwiczowsku próbuję przykleić jakąś gębę =)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, czyli...
    będzie teraz też pojedynek na miny, bratanie się i robienie kupy? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. weź, nie zapędzaj się tak.... =) bo zacznę się bać=) może bratanie i resztę sobie darujmy =).

    OdpowiedzUsuń
  9. Na strachliwą nie wyglądasz przynajmniej ;) A jak powiedziałaś "a", to dopowiedziałem "b". Resztę liter alfabetu na razie zostawiam w spokoju :)

    OdpowiedzUsuń