Odcinek 12: I just love Poland =D

29.04. 2009 - Koncert Muzyki Cerkiewnej

Miast pisać pracę zaliczeniową na antropologiczne problemy europejskiego modernizmu, zrobić prezentację z manipulacji w reklamie, urodzić w twórczych bólach pierwszy (oby nie ostatni) rozdział pracy magisterskiej, przygotować zagadnienie z komunikacji interpersonalnej, przeczytać z pięć książek (najlepiej symultanicznie) i w ogóle wziąć się w końcu do życia i obowiązków (ała!), poszłam sobie dziś na koncert muzyki cerkiewnej =). Robota nie Gołota - nie ucieknie, jak mówią =). A koncert może się nie powtórzyć zbyt prędko. (Swoją drogą - od czterech lat obiecuję sobie, że: "tym razem nie zostawię wszystkiego na maj" =P). Ech..Spokojnie, nie będzie wpisu o koncercie =). Jak przystało na blog turystyczno - podróżniczo - urodzinowy będzie o .. cerkwiach. I Podlasiu. I ikonach. Gdybym mogła zamieszkać w jednym, wymarzonym miejscu, byłaby to jakaś mała wieś na Podlasiu, tudzież na Lubelszczyźnie i Polesiu. Martwię się tylko, czy przeżyłabym bez gór...=).Zwiedziłam tamte tereny (które dla potrzeb bloga będę określać po prostu Podlasiem - choć nie jest to do końca słuszne), dobre parę lat temu. Zrobiliśmy mnóstwo kilometrów, żeby zobaczyć ile się da: Parczew, Janów Podlaski (wiadomo konie..), Pratulin, Białowieża, Biała Podlaska, Siedlce, Kostomłoty, Kodeń, Terespol, Drohiczyn, Hajnówka, Kozłówka... i mnóstwo pomniejszych wsi, wiosek i wioch =P (i pamiętam każdą z nich, każdą! =)). Mogłabym napisać o wszystkich tych miejscowościach, o wspaniałych ludziach, których tam spotkałam,... ale po co burzyć czar wspomnień=). Napiszę więc tylko o cerkwiach.
Cerkwie są jak perły na tkaninie Podlasia. Sąsiadują sobie z kościołami katolickimi i tworzą wspólnie niepowtarzalny wzór - haft. Te dwie religie są tam, jak dwie splecione do modlitwy ręce. Pokochałam cerkwie od pierwszego wejrzenia. Mają w sobie coś z dziecięcej prostoty i niewinności. Są wielobarwne, czasem jakby infantylne. Olśniewają ikonostasem - jego złocenia - jego pierwszy blask uderzający oczy, to mój ulubiony moment po wejściu do cerk
wi. I ta chwila zdumienia. Że jest tak pięknie.
Mam swoje dwie ulubione cerkwie. Pierwsza z nich to cerkiew na Grabarce. Położone 12 km od Siemiatycz - Serce Prawosławia. O Grabarce mówi się także "Góra Krzyży"- pielgrzymi przynoszą je tam jako swoje wota. Jest ich mnóstwo (obecnie około 10 tys) małych i dużych, z napisami w cyrylicy i po polsku. Starych i nowych. A pośród nich cerkiew. Kiedy pierwszy raz przekroczyłam próg cerkwi na Grabarce - rozpłakałam się =). Do dziś nie umiem powiedzieć dlaczego =). Może ze względu na niezwykły nastrój, śpiew, który brzmiał jak magia i ciszę, która współgrała z tym śpiewem, która dźwięczała obok niego. Na
wet nie umiem powiedzieć jak wyglądało wnętrze, było ciemno. I tą ciemność rozjaśniał tylko czerwony punkcik lampki i migoczące płomyki świec.
Druga - absolutnie moja ukochana - to drewniana cerkiew unicka w Kostomłotach. Małej nadbużańskiej wsi w pobliżu Terespola. Cerkiew pochodzi z 1631 r (sic!) a jej patronem jest św. Nikita. To jedyna obecnie w Polsce parafia neounicka. Kiedy pisałam, że cerkwie mają w sobie coś dziecięcego - to myślałam głównie o cerkiewce w Kostomłotach. Jest niezwykle bogato zdobiona, posiada śliczną polichromię, a najbardziej wzruszające są wszechobecne haftowane ręcznie obrusy. Mówiłam - sama pros
tota=). Cóż tu pisać, najlepiej jechać i zobaczyć na własne oczy (jeśli ktoś nie był).
Na koniec jednak trochę o koncercie=). Poszłam na niego, właściwie po to, żeby przywołać w sobie niezwykłość pieśni sakralnych usłyszanych na Grabarce. Jednak sztucznie zaaranżowany występ (mimo iż odbył się w cerkwi) - to niestety nie to samo. Wtedy, w samym sercu Prawosławia - ta muzyka była czystą modlitwą (dosłownie), dziś w odbiorze przeszkadzał mi tłum ludzi, hałas, i niewyobrażalnie niewygodne krzesło=). Mimo wszystko było to niezwykłe doświadczenie. Zespół pochodził z Ukrainy. Nazywał się Majestri Pisni. I tak sobie myślę, że śpiewać w ten sposób, można tylko, mając ukraińską duszę. Ani pięć fakultetów na Akademii Muzycznej, ani słuch absolutny nie pomogą. Trzeba wyrosnąć w kulturze Prawosławia, w jego klimacie. Tylko wtedy można śpiewać irmosy i pisać ikony. Kiedy ma się w sercu szum wiatru ze stepów i zapach czarnoziemu. I jakąś specyficzną wolność i smutek.
Naprawdę mogłabym zamieszkać na Wschodzie. Mówiłabym: "pomadka" zamiast "szminka", albo: "chodźmy na dwór" zamiast "na pole". Mówiłabym z tym pięknym, śpiewnym przeciąganiem samogłosek, (który tak lubię u moich znajomych), chodziłabym sobie oglądać prawdziwe ikony - takie które są modlitwą (a nie te tandetn
e, pożal się, podróby, których nawet w Krakowie jest pełno=)), oglądałabym wschody i zachody słońca nad Bugiem. I tylko.. tylko te góry.. Obudzić się rano i nie widzieć za oknem Beskidu Małego, dziwnie.. no nie? =)

p.s. Przypomniała mi się jeszcze jedna cerkiew, którą bardzo lubię. A właściwie dawna cerkiew, a obecny kościół katolicki w Jaworkach. I takie perełki zdarzają się na wyciągnięcie ręki =).

Cerkiew Prawosławna p.w. Zaśnięcia NMP Kraków, i surprise - ikona Nowosielskiego nad krzyżem =)

7 komentarzy:

  1. Tego się nie spodziewałem! Jestem pod wrażeniem i to... pozytywnym :)
    Bardzo ciekawy wpis. W zupełności zgadzam się z Autorką, że śpiewa na liturgii, który jest modlitwą, brzmi niezwykle i jest nie do odtworzenia w warunkach koncertowych. Miałem już kiedyś okazję się o tym przekonać osobiście. Ciekawe, co następnym razem będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a widzisz! jeszcze mogę Cię zaskoczyć =). swoją drogą ten koncert był zdaje się pewnego rodzaju nabożeństwem (tak twierdził baaardzo gadatliwy proboszcz =)). jednak zawsze trzeba to będzie opatrzyć nagłówkiem "koncert". no i zupełnie inne są cerkwie na Podlasiu niż w Krakowie. czegoś im brak=) tylko czego?

    OdpowiedzUsuń
  3. brak oczywiście tym krakowskim. podlaskie są idealne =)

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak, a może to nie cerkwiom tylko ludziom krakowskim czegoś brak?
    Pytanie - czego?

    OdpowiedzUsuń
  5. zapytaj ludziów krakowiskich.. =D /wiesz taka sonda uliczna: "dzień dobry, czego Panu brak???"

    OdpowiedzUsuń
  6. No nie wpadłem na to :D
    Wiedziałem, że z tego bloga jakiś pożytek jednak będzie :)

    OdpowiedzUsuń