Odcinek 30: Świat do góry nogami =D

8.07.2010 - Pilsko 1557 m n.p.m.

       Oczywiście marzyłam o tym Pilsku. Trochę na przekór wszystkim wielbicielom Babiej Góry, trochę z ciekawości, oczywiście również ze względu na jego wysoką pozycję w rankingu wysokościowym Beskidu Żywieckiego (miejsce drugie). W związku z tym, wykorzystując jakże sprzyjającą aurę, opuściliśmy jakże nie sprzyjające wakacyjnej egzystencji miasto i udaliśmy się na jakże pełną radości wyprawę=). Droga nasza - samochodowa - wiodła przez liczne objazdy, remontowane ulice, zakorkowane skrzyżowania, ruchy wahadłowe i wszelakie atrakcje, które od lat serwuje nam zarząd dróg /czy kto tam.../. Do Korbielowa, gdzie rozpoczynał się nasz żółty szlak, przybyliśmy zatem dopiero po 2 godzinach, około 11.30. 
      Muszę przyznać - ja - zagorzały przeciwnik długich  tras (szczególnie żółtych), że podejście do schroniska na Pilsku szlakiem tegoż koloru jest cudowne. Rzecz jasna trochę długawe (2.00 h) (my wyszliśmy dużo, dużo szybciej), ale zupełnie niemęczące, wygodne ;-), zalesione (cień zapewniony prawie do samego schroniska) i w ogóle fajne =). 
       Pierwszy etap wędrówki zakończyliśmy  na Hali Miziowej (ok. 1330 m n.p.m.), gdzie znajduje się wspomniane  już schronisko. Właściwie należałoby powiedzieć: kompleks gastronomiczno-rekreacyjno-turystyczny, składający się z kilku rozsianych po hali budynków, oferujących pożywienie wszelakiego rodzaju (i stanu). Pod tym względem Pilsko bardzo przypomina mi Skrzyczne (może to jest jakiś trend w Beskidzie?). 
     W tym miejscu zmieniliśmy szlak na czarny i nim to udaliśmy się w dalszą drogę na szczyt. Wiedzie ona dość stromo pod górę, ale jest na szczęście  krótka (30 min) =). Pierwszym docelowym punktem staje się obfitująca w urocze widoki polana (punkt widokowy), na której warto zrobić kilka zdjęć, ale której nie należy przypadkiem pomylić ze szczytem (niektórym się ponoć udało ;-)). Tutaj kończy się także czarny szlak, który zastąpiony zostaje szlakiem zielonym (15 min na szczyt). I tutaj wreszcie rozpoczyna się najprzyjemniejszy etap wędrówki - spacerek ścieżynką między kosodrzewinką =D. Jako 24letnia pani magister szczerze uwielbiam wykorzystywać tą roślinę jako huśtawkę, czego też nie omieszkałam uczynić i tym razem (nikt nie widział, prawda?). Bujało się fantastycznie! =)
      Szczyt Pilska to rozległa, malownicza polana, oferująca spore możliwości spokojnego odpoczynku po trudach wędrówki oraz bogatą paletę krajobrazów (widok na Tatry, Beskidy i przy dobrej widoczności na Sudety). Jest to wprost wymarzone miejsce na opalanie, relaks, drzemkę, leżenie i nic nierobienie, intensywne myślenie o niebieskich migdałach, podziwianie chmur na niebie (o ile takowe akurat są) i kontemplowanie owadów latających nad głową (o ile takowe nad głową latają). Oczywiście ze wszystkich tych atrakcji nie omieszkałam skorzystać=).
      Schodząc ze szczytu,wiedzeni ciekawością, postanowiliśmy wybrać tym razem szlak żółty. (Oczywiście po przejściu wąską ścieżynką między kosodrzewinką ;-)). Jest on nieco dłuższy niż szlak czarny,  bardziej "ekstremalny" ;-) (trochę go ostatnie deszcze naruszyły) i znacznie bardziej kręty. Generalnie polecam to zejście, gdyż jest to zawsze jakieś urozmaicenie trasy Na szlaku znajduje się krzyż upamiętniający polskiego żołnierza, ofiarę kampanii wrześniowej.Po powrocie na Halę Miziową, obraliśmy jako trasę naszej powrotnej wędrówki szlak zielony (gdyż iść dwa razy drogą tą samą - nie jest to ciekawe ;-)).
        Po około godzinie przyjemnej wędrówki lasem, zmieniliśmy szlak na czarny. Kolor zobowiązuje, więc na tym odcinku zejście było stromawe (jak na warunki Beskidzkie oczywiście). Jest także jeden moment - Hala Malarka - gdzie droga rozgałęzia się na trzy odnogi i musieliśmy się nieco wysilić, by wybrać tę właściwą (jest bardzo kiepsko oznaczona) . Informuję, że należy iść w lewo ;-)). Szczęśliwie dotarliśmy jednak do Przełęczy Przysłopy, skąd szlakiem niebieskim w około 45 min zeszliśmy do Korbielowa. 
         A z Korbielowa... droga nasza - samochodowa - wiodła przez liczne objazdy, remontowane ulice, zakorkowane skrzyżowania, ruchy wahadłowe i wszelakie atrakcje, które od lat serwuje nam zarząd dróg. Zarówno w trakcie drogi "do", jak i "z powrotem" pełniłam odpowiedzialną rolę GPSu. Śledziłam uważnie wszystkie zakręty i zakręciki, mosty, tory, skrzyżowania i wiadukty, myśląc z rozpaczą: "Gdzie my, cholera, jesteśmy?". Ach, no i dodam, że dla ułatwienia trzymałam sobie mapę do góry nogami... (gdy jechaliśmy na południe). Właściwie to dlaczego nie robi się też map z północy na południe? Może opatentuję ten pomysł. ..lub podszepnę jakiemuś wydawcy.. Nim to jednak nastąpi, stwierdzam radośnie, że świat widziany do góry nogami jest dużo, dużo ciekawszy =D. 
          Wycieczka była cudowna. Pilsko jest naprawdę fantastyczne i szczerze polecam każdemu, kto ma w planach przyjemne spędzenie wakacyjnego dnia. 
          Czasem otula nas lasem i  światłem promyków, które przebijając się przez korony drzew, tworzą  na ściółce niepowtarzalną mozaikę pląsających refleksów. Czasem ogarnia wolnością przestrzeni, bezkresu nieba nad głową, rozpościerającą się w oddali panoramą tatrzańskich szczytów. Kołysze kosodrzewiną i przytula giętkością traw. I ofiaruje nam ciszę. Szliśmy niemal całą drogę w ciszy, nie mówiąc ani słowa, nie zakłócając niczym śpiewu ptaków, szumu wiatru, odgłosów natury. Cisza w górach jest zachwycająca. Nigdzie nie brzmi tak doskonale, jak w Beskidach. Nigdzie nie ma w sobie takiej głębi, jak w Beskidach. Nigdzie nie otrzymujemy jej tak po prostu, za nic i  za darmo jak tutaj=).  Jest na wyciągnięcie ręki. Jak nie kochać tej ciszy? =)


(zdj. z wyj 1, aut.A.)

1 komentarz:

  1. Jak z opisu wynika, wiele rzeczy się działo: od dewastacji przyrody zamienianej przez pachnących świeżością magistrów na przyrządy huśtawkopodobne, przez wysysanie pięknych widoków ze szczytów górskich, po mistyczne wręcz obrazy owiec niemających pasterza.
    Przy tym wszystkim nawigacja dogóronożna jest elementem uzupełniającym mix wyjazdowy. Tak przy okazji - ciekawe, jak prawidłowo powinna funkcjonować taka nawigacja:
    1. głos mówiący wraz z korpusem ma być usytuowany do góry nogami,
    2. głos mówiący siedzi normalnie, a kierowca jedzie do góry nogami,
    3. głos i kierowca jadą do góry nogami,
    4. samochód porusza się na kołach w dachu?

    OdpowiedzUsuń