To i owo... odrzutowo =)

Muzeum Lotnictwa
     Jako że wpadłam w wakacyjny (o ironio!) wir pracy (zarobkowej, niestety),  liczba dni przeznaczonych na wyjazdy w góry uległa gwałtownej redukcji.(A kiedy już mam wolne, to pada ;-)). Zamiast tego wyszukuję sobie różne miejskie substytuty, umożliwiające aktywność sportową (typu rolki i basen ;-)) oraz kulturową.
     W ramach tej drugiej wybraliśmy się ostatnio  do Muzeum Lotnictwa. Niby pod pretekstem, że brata to zainteresuje, bo chłopak - a tak naprawdę to ja też chciałam zobaczyć samoloty! =D . (Tak, uwielbiam takie rzeczy =)).
Muzeum jest naprawdę bardzo ciekawe i wyprawę tam szczerze polecam, jako pomysł na spędzenie wolnego popołudnia. Część ekspozycji mieści się w hangarach, reszta pod chmurką. Warto sprawdzić rozmieszczenie wystawy na folderze, który otrzymamy w kasie, gdyż my  np. przeoczyliśmy ekspozycję silników (i zorientowaliśmy się dopiero po wyjściu;-)) .
     Jeden z hangarów, który zobaczyliśmy, mieści w sobie samoloty z pierwszej wojny światowej. Stojąc na przeciwko nich, zastanawiałam się, jak można było czymś takim latać =). Obok maszyn znajdują się gablotki z wyposażeniem ówczesnego żołnierza (spadochrony, noże itd) i kolekcja krawatów z motywem lotniczym =).
     Kolejny hangar skrywa dwa helikoptery i jeden samolot. Wnętrze tego amerykańskiego myśliwca (chyba) można obejrzeć, dzięki podstawionej drabince (ciasno  w środku, jak cholera;-)). W pomieszczeniu znajdują się również interaktywne ekrany z grami edukacyjnymi i kilka wystaw. (Ciekawie oświetlonych i interesująco rozmieszczonych).  Przy wyjściu z muzeum jest też wspomniana wystawa silników. 
     Resztę powierzchni parku zajmuje wielka ilość samolotów, wszelakiej produkcji, rozmiaru i pochodzenia. Do większości można swobodnie podchodzić, robić zdjęcia. Opatrzone są one tabliczkami informacyjnymi, dzięki którym, mogę teraz poudawać, że się znam i wyjaśnić, że na trzecim zdjęciu stoję pod modelem "Lisunow Li-2", osiągającym prędkość maksymalną 280 km/h (czyli tyle, ile dziś niektórzy osiągają na ścigaczach ;-)). 
         Myślę, że muzeum mogłoby postawić, mimo wszystko, na większą interaktywność. Warto byłoby umożliwić wejście, do któregoś z samolotów, albo przynajmniej obejrzenie ich wnętrz (bez pośrednictwa szyby). Trochę tego brakuje. Ale i tak  pójdę jeszcze raz.. I obejrzę te silniki, a co! =D

A tu Kuba, pod naszą polską "Iskrą" =). No i ten ptak.... Czy symetria pomiędzy cudem natury i dziełem techniki nie jest zdumiewająca?

P.S. A wiecie, że amerykańskie myśliwce, zawsze otrzymują nazwy tamtejszych plemion indiańskich? Ha, nie wiecie. A ja wiem, bo posłuchałam pana przewodnika =).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz