Odcinek 35: Śnieżny (w)skok w.. Nowy Rok =)

 01.01.2011 - Kamiennik 827 m n.p.m.

      Nowy Rok przywitał nas piękną i słoneczną pogodą. Słońce wdarło się przez okna i pogłaskało nas po buźkach, jakby chciało powiedzieć: "to specjalnie dla was" ;-). Nie zastanawiając się więc długo postanowiliśmy wyskoczyć na małą wycieczkę - taką, co to nie zajmuje całego dnia, ale gwarantuje mnóstwo przyjemności, szczyptę wysiłku i masę pięknych wrażeń.
       Padło więc na Kamiennik. Jeden z ważniejszych szczytów Beskidu Makowskiego, a moim prywatnym zdaniem, na pewno numer jeden pod względem osobistego uroku i niekwestionowanego wdzięku=).
     Wpakowawszy do samochodu Tusię - biszkoptowego psiaka o wielkim sercu, pojechaliśmy do Poręby, skąd na Kamiennik prowadzi zielony szlak. Droga - jak na warunki Beskidu Makowskiego była nawet stroma i  wiodła głównie przez las (ok. 45 min.). Na szczęście tuż przed szczytem odnaleźliśmy mały taras widokowy, z którego roztaczał się bajeczny widok na Myślenice oraz okoliczne wioski, a także na Zalew Dobczycki. M. wykorzystał fakt doskonałej widoczności, by wytłumaczyć mi co, gdzie i dlaczego się znajduje. Ale ja i tak nic z tego nie zapamiętałam=).
       Szczyt Kamiennika usiany jest.. kamieniami i podczas lata stanowić musi bardzo przyjemny punkt postojowy. (Już zaplanowałam wyjście z kocykiem, dobrą książką i zapasem prowiantu ;-)). 
      Ze szczytu, idąc nadal zielonym szlakiem wyruszyliśmy w kierunku Suchej Polany. Przyjemną drogą doszliśmy do niej w około godzinę. Stamtąd zeszliśmy ponownie do Poręby.
        Przejście całej trasy - w dość szybkim tempie - zajęło nam 3h. Były to absolutnie cudowne trzy godziny, w czasie których otrzymałam wszystko, co tak naprawdę kocham w górach. Piękne słońce, brokatowy śnieg, wiatr, rozległe panoramy, towarzystwo ukochanej osoby, mnóstwo radości i uśmiechu, no i ciszę. Ciszę, która zawsze przynosi ze sobą pokój.
         Każda wyprawa w góry przypomina mi o  prostej wdzięczności za to, że jestem. I że świat jest taki niezwykły. Tak doskonale stworzony. Począwszy od najmniejszej śnieżynki, a skończywszy na potężnych masywach Mont Everestu ;-). Żyć i nie zrozumieć tej prostej prawdy, byłoby ogromną stratą.
Piękno jest wszędzie. 
Gdziekolwiek spojrzysz. 
Gdziekolwiek tylko zwrócisz oczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz